Bo szczęście ma oczy niebieskie... I kto powiedział, że jest tylko jedno...

Szukaj

Cytat

Nie mów mi, że niebo jest granicą,
skoro są ślady stóp na księżycu...
H. Coben

O mnie

Moje zdjęcie

Mama cudownej dwójki małych szczęść, przez parę godzin dziennie "pani od świata" czyli nauczycielka w klasach 1-3, z mnóstwem szaleństw i pomysłów w głowie. Na moim blogu dzielę się doświadczeniami z bycia mamą, to miejsce,gdzie spotykają się moje spostrzeżenia, emocje, blaski i cienie związane z macierzyństwem i moją codziennością.

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Archiwum

Popularne posty

Babybjörn - polecam

Leżaczek bujaczek- potrzebny sprzęt czy zachcianka współczesnych rodziców? Taka zagadka :) Z mojego doświadczenia- produkt, który wykorzystany rozsądnie może znacznie umilić życie zarówno maluchowi jak i rodzicowi.
Zanim zakupiliśmy bujaczek, trochę się rozejrzałam, zapoznałam się z głosami krytyki i stwierdziłam, że odnoszą się one raczej do postępowania niektórych rodziców (oby takich było jak najmniej lub wcale nie było), którzy umieszczają malucha w bujaczku na długie godziny, co ma się rozumieć, jest niewłaściwe i nie trafiają do mnie argumenty, że "on przecież to uwielbia". A jak w bliskiej przyszłości będzie uwielbiał biegać w zimie na boso po śniegu, to też będzie mógł? No właśnie... I jeszcze jedna rzecz, ja osobiście nie zdecydowałabym się na wkładanie do bujaczka noworodka. Te pierwsze trzy miesiące to czas, kiedy zadaniem organizmu dziecka jest osiągnięcie jak najbardziej stabilnej pozycji w stosunku do podłoża, niezbędny jest do tego fizjologiczny wyprost kręgosłupa. Stąd raczej powinno się unikać umieszczania dziecka w pozycji półleżącej w fotelikach, leżaczkach, a jeśli już, to naprawdę na krótko. U nas Helenka, na tym pierwszym etapie, spędzała czas na płaskim podłożu, na kocyku lub macie. Bujaczek zakupiliśmy, gdy Hela miała 3 miesiące.





Zdecydowaliśmy się na produkt marki Babybjörn- leżaczek Balance Soft, poleciła mi go znajoma i postanowiłam skorzystać z jej rady. Babybjörn to marka ze Szwecji, w jej ofercie prócz leżaczków znajdują się różnorodne akcesoria do karmienia, łóżeczka, nosidełka, firma działa od 1961 roku i jest doceniana przez konsumentów. Jeśli chodzi o Balance Soft, nie jest to taki typowy leżaczek w stylu: emanujący kolorami i wzorkami, wibrujący, z wieszadełkami i innymi cudami. Charakteryzuje się raczej minimalistycznym designem. Ma kształt liścia, to chyba najbardziej trafne porównanie, jakie przychodzi mi do głowy, jest dostępny w dosyć szerokiej gamie kolorystycznej. My posiadamy model w kolorze rdzawym, wydał mi się praktyczny, a jednocześnie w miarę radosny, w porównaniu np do czarnego. Składa się z metalowego stelaża, na który naciągnięte jest bawełniane poszycie.


Zdjęcia pochodzą ze strony: http://www.zappos.com/babybjorn-bouncer-balance-soft





Materiał, z którego wykonany jest bujak spełnia wymogi klasy 1 Oeko-Tex Standard 100 w kategorii produktów dla dzieci, nie uczula i oczywista sprawa- nie zawiera szkodliwych substancji. Jest to czysta bawełna, przyjemna w dotyku, miękka, do tego pas służący do zapięcia dziecka posiada miękkie wypełnienie, przez co jest jeszcze wygodniejszy. To co jest bardzo praktyczne, to możliwość w bardzo łatwy sposób zdjęcia pokrowca i wyprania go w pralce w 40 stopniach. A zdarzało mi się już kilka razy go prać.
Leżaczek ma trójstopniową regulację poziomu, na jakim znajduje się siedzisko, posiada specjalną blokadę zabezpieczającą przed przypadkowym złożeniem, np przez rodzeństwo. Świetne jest też to, że może składać się zupełnie na płasko, więc jego transport to bułka z masłem.
Producent zapewnia, że bujaczek powstał przy współpracy z pediatrami, że gwarantuje bezpieczne ułożenie dla dziecięcego kręgosłupa. Prawdą jest, że leżaczek dopasowuje się niejako do dziecka, maluch wtapia się w niego i spontanicznie ruszając się, sprawia że bujaczek się kołysze. Nasza Helenka z czasem wypracowała sobie metodę ruszania nóżkami w celu rozbujania się. Ruch leżaczka to takie rytmiczne kołysanie, w moim odczuciu bardzo relaksujące, mamy fotel o podobnej konstrukcji i uwielbiam ten rodzaj bujania. 



Sprzęt przeznaczony jest dla dzieci o wadze do 13 kg lub do wieku 24 miesięcy, z czasem można przekształcić go w bujany fotelik, wystarczy odwrócić pokrycie i ustawić regulację na odpowiedni poziom. 

Do czego przydał się nam leżaczek:

  • do sprawiania frajdy Helence, mała uwielbia bujanie, za każdym razem, gdy wkładałam ją do bujaczka śmiała się i miała niezłą zabawę, teraz, gdy jest starsza, w bujaczku sobie odpoczywa, po długim harcowaniu po podłodze,
  • jest bardzo lekki, można go nosić po całym domu w zależności, gdzie jest potrzebny i dzięki temu, że mogłam bezpiecznie zapiąć dziecko, miałam możliwość ugotowania czegoś w kuchni w towarzystwie córki, wyprasowania ubrań, posprzątania,
  • do karmienia w okresie przejściowym, gdy za wcześnie było na krzesełko do karmienia, a wprowadzałam już Heli pokarmy stałe.
Do leżaczka można dokupić zabawkę, zrobioną z drewna, są to kolorowe elementy, które można przekręcać i wprawiać ręką w ruch. My kupiliśmy taką, używaną, na portalu OLX. Nowa jest zabójczo droga i ta cena moim zdaniem jest ciut kosmiczna. I tu chciałabym przejść do minusów leżaczka. Właściwie to jest tylko jeden i jest nim właśnie dosyć wysoka cena w porównaniu do innych bujaczków na rynku. Z tego względu trochę się wahałam przed zakupem, jednak przeanalizowałam wszystkie za i przeciw i uznałam, że przeważa komfort oraz bezpieczeństwo rozwoju mojego dziecka. Muszę przyznać, że są to najlepiej wydane pieniądze i Balance to mój ulubiony sprzęt z wyprawki Heli.





Brak komentarzy

Prześlij komentarz